Mają dobrą markę

KONKURS. Niepołomice legitymują się godłem “Teraz Polska”. Uznanie ekspertów zdobyło też wielickie “Paleo”.


“Najlepsi wśród najlepszych” - na takie miano zasługuje gmina Niepołomice, jedna z trzech w kraju, której przyznano w tym roku godło “Teraz Polska” w kategorii gmin miejsko-wiejskich. W gronie nominowanych do tego tytułu firm jest natomiast wielicka sieć sklepów “Paleo”.

Ogólnopolski konkurs “Teraz Polska” organizowany jest od 1990 roku przez Fundację Polskiego Godła Promocyjnego. O prawo posługiwania się tym tytułem mogą ubiegać się przedsiębiorcy honorowani w kategoriach: produkty, usługi i przedsięwzięcia innowacyjne oraz gminy.Rywalizacja, oceniana przez komisję, w której zasiada trzydzieści pięć osób, uznawanych za autorytety w różnych dziedzinach, jest wieloetapowa. Spośród zawsze licznych kandydatów do tytułu, eksperci, pracujący pod przewodnictwem profesora Michała Kleibera, wybierają najpierw nominowanych do godła “Teraz Polska” (firmy i samorządy, które pozytywnie przeszły wszystkie etapy konkursu i uzyskały największą liczbę punktów), a dopiero z tego grona - laureatów. W dziewiętnastu edycjach tej rywalizacji wystartowało do tej pory ponad cztery i pół tysiąca przedsiębiorstw i gmin. Cenne godła otrzymało około czterysta z nich.O prawo legitymowania się godłem “Teraz Polska”, w kategorii firm usługowych starało się w tym roku dwadzieścia osiem przedsiębiorstw z całej Polski. - Sama nominacja do tego tytułu już jest prestiżowym wyróżnieniem, symbolem profesjonalizmu, solidności i oryginalności. Dowodem, że usługi świadczone są na najwyższym poziomie. To, że znaleźliśmy się w gronie przedsiębiorstw nominowanych do otrzymania godła “Teraz Polska” w kategorii usługi handlowe, jest dla nas zobowiązaniem do zachowania najwyższego poziomu usług - mówi wieliczanin Wojciech Śliwa, szef firmy “Paleo”.Prowadzi ona w Małopolsce pięć wielobranżowych sklepów: dwa w Wieliczce, przy ulicach Sienkiewicza i Asnyka oraz w: Proszowicach, Nowym Brzesku i Kazimierzy Wielkiej. Pracuje w nich w sumie 190 osób. Centrala i biura “Paleo” mieszczą się w Wieliczce.

Jolanta Białek

Więcej informacji na stronie www.dziennik.krakow.pl

Paleo: Ukrywanie papierosów nie zmieni nawyków palaczy





Niedawno Ministerstwo Zdrowia poparło poselski projekt ustawy antynikotynowej. Zakłada on między innymi obowiązek usunięcia papierosów z widocznych miejsc. Sprzedawcy nie mieliby również prawa informowania jakie papierosy są dostępne w asortymencie sklepu. Handlowcy krytycznie wypowiadają się o pomyśle.

Jeżeli nowe rozwiązania wejdą w życie, najprawdopodobniej nie przełożą się w żaden sposób na ograniczenie palenia papierosów. Ludzi uzależnionych od nikotyny na pewno nie skłoni to do rzucania nałogu. Palacze mają też dokładnie określone swoje gusta i preferencje dotyczące konkretnych marek, więc podchodząc do kasy będą wiedzieli jaką markę chcą kupić, bez względu na to czy będzie ona wystawiona na widok czy schowana - przewiduje Wojciech Śliwa, właściciel małopolskiej sieci delikatesów Paleo. - Ukrycie papierosów pod ladą może nawet przynieść skutek przeciwny od zamierzonego. Wiadomo, że to co zakazane staje się bardziej atrakcyjne.

Nasz rozmówca przywołuje przykład państw skandynawskich, gdzie funkcjonują silne obostrzenia dotyczące sprzedaży napojów alkoholowych. - W Szwecji są one dostępne w bardzo ograniczonej liczbie placówek. Ale po wprowadzeniu tych zmian właściwie nic się nie zmieniło. Ile Szwedzi pili, tyle piją. Z papierosami jest podobnie. Jeżeli zaczniemy wprowadzać kolejne restrykcje związane z ich sprzedażą to nie ma sensu liczyć na jakieś wymierne efekty.

Handlowcy zwracają też uwagę, że ukrycie asortymentu nikotynowego, który stanowi również formę reklamy na pewno skłoni producentów do wymyślania innych sposobów promocji: - Kreatywność producentów nie zna granic. Jeśli schowamy papierosy pod ladę na pewno czeka nas wysyp gadżetów promocyjnych, takich jak np. podkładki pod pieniądze, które bez odwoływania się do wyrobów nikotynowych będą reklamowały markę - przewiduje przedstawiciel jednej z mazowieckich sieci handlowych. - Nową ustawę trzeba odczytywać jako wynik lobbingu potężnych koncernów tytoniowych. Na zmianach zyskają dobrze rozpoznawalne marki kosztem tych mniej popularnych, których klient podchodząc do kasy nie będzie sobie w stanie przypomnieć - przewiduje. - Z resztą, jeśli ktoś ma palić, to i tak będzie palił - dodaje.

Według niego z nowelizacji ustawy niewiele wyniknie. - Marże ze sprzedaży papierosów są bardzo niskie. Jedynym efektem zmian będzie to, że część sklepów z nich zrezygnuje, bo nie będzie się im opłacać prowadzić sprzedaży.

Więcej informacji na stronie www.dlahandlu.pl

W kryzysie można zbudować sklep taniej

Jeżeli ktoś myśli o powiększenie swojej sieci o nowe obiekty, to okres spowolnienia gospodarczego jest na to odpowiednim momentem. Nowy sklep można zbudować taniej, łatwiej też o znalezienie wykonawcy.

Sieć delikatesów Paleo niebawem rozpocznie budowę obiektu handlowego. Jego łączna powierzchnia to 2,5 tys. m kw. (sklep, magazyn i powierzchnia pod wynajem). Firma chce zrealizować inwestycję w oparciu o środki własne.

Jak się okazuje pogarszająca się sytuacja makroekonomiczna jest dobrym czasem na takie przedsięwzięcia. - Jeżeli mamy budować, to tylko teraz. Inni przeczekują ten okres, a tu naprawdę można zrealizować fajną inwestycję za rozsądne pieniądze - podkreśla Wojciech Śliwa, prezes sieci delikatesów Paleo. - Na przykład cena budowy metra kwadratowego parkingu z 8-centymetrowej kostki brukowej na 60-centymetrowej podbudowie w sierpniu ubiegłego roku kosztowała 160 zł netto. Cena z końca lutego to już 110 zł - wylicza Śliwa. - I nikt nie robi łaski z terminami wykonania - podkreśla Śliwa.

Inne materiały również są tańsze. Na kamień potrzebny do utwardzenia podkładu pod parking udało się uzyskać upust w wysokości ok. 20 proc. w porównaniu z cenami zimowymi. - Stal budowlana zamówienie 100 ton to koszt 1300 zł netto z transportem i rozładunkiem, deski szalunkowe i drewno budowlane - cena na poziomie 350-380 zł za metr sześć., instalacja odwadniająca parkingi i budynek - upust inwestycyjny 70 proc. od ceny katalogowej - podkreśla nasz rozmówca. Według jego relacji przy zamówieniu 1200 metrów sześć. betonu można uzyskać do 20 proc. upustu, a usługi transportowe i roboty ziemne świadczone są za 60 proc. ceny z poprzedniego sezonu budowlanego. Są jednak materiały, których cena nie jest aż tak korzystna. - Producenci nie są skłonni do upustów cen bloczków betonowych do wypełniania fundamentów. Dosyć ciężko idzie również z negocjowaniem cen na materiały ceramiczne do budowy ścian. To samo dotyczy płytek gresowych i sufitów podwieszanych - dodaje. - Ale na dalsze rozmowy dotyczące cen mamy jeszcze cztery tygodnie - zwraca uwagę Wojciech Śliwa

Z informacji przez niego przekazanych wynika, że jedyną pozycją, która w ostatnim czasie zdrożała jest cement.

Więcej informacji na stronie www.dlahandlu.pl

Sklepy mają problem z odbiorem makulatury 

Od kilku miesięcy wyraźnie pogorszyły się warunki na jakich firmy recyklingowe odbierają makulaturę ze sklepów. Wcześniej za odbiór papieru można było uzyskać dodatkowe pieniądze, obecnie usługa wykonywana jest za darmo lub trzeba nawet do niej dopłacać. 

 W ubiegłym roku firma, która odbierała od nas papier płaciła za to. Trzy miesiące temu sytuacja się zmieniła - za oddaną makulaturę przestaliśmy dostawać pieniądze. Widać też, że obecnie mniej firm jest w ogóle zainteresowanych świadczeniem takiej usługi - mówi Grzegorz Mierzejewski, wiceprezes rzeszowskiej sieci sklepów Jedynka.

Podobne spostrzeżenia ma Wojciech Śliwa, prezes sieci delikatesów Paleo. - Nastąpił olbrzymi wzrost cen wywozu makulatury. Dawniej można to było mieć za darmo albo dostać jakieś grosze. Od listopada płacimy od 20 do 35 groszy za kilogram makulatury - mówił kilka dni temu Wojciech Śliwa. 

 Przyczyną gorszych warunków odbioru makulatury jest kryzys, który mocno dotknął przemysł papierowy. - Na jesieni sytuacja dość gwałtownie się pogorszyła. - Ceny gotowego wyrobu w papierniach bardzo mocno spadły. Aby obniżyć koszty papiernie odbierają makulaturę po znacznie niższej cenie - mówi Rafał Witkowski, specjalista ds. handlowych w szczecińskiej firmie Tom, która między innymi zajmuje się skupem makulatury. - Warunki odbioru makulatury zależą od wielu czynników - między innymi od lokalizacji. W sprzyjających warunkach sieć sklepów może u nas liczyć na zarobek ze sprzedaży surowca - zapewnia Witkowski.

Z powodu złej sytuacji w sektorze produkcji papieru niektóre firmy, na przykład śląski Olmet, w ogóle przestały skupować makulaturę. - Na jesieni ceny makulatury znacznie spadły i okazało się, że do interesu trzeba dopłacać. Odeszliśmy więc od tej części naszej działalności - mówi Karolina Grocholewska. - Tym bardziej, że składowanie makulatury wiąże się z dodatkowymi kosztami - papier w przeciwieństwie do metalu musi być dobrze zabezpieczony przed zawilgoceniem - wyjaśnia pracownik Olmetu.

Więcej informacji na stronie www.dlahandlu.pl

Paleo: Ponad 38 tys. zł netto obrotów z metra powierzchni handlowej

Przeciętny sklep sieci delikatesów Paleo ma 330 m kw. i osiąga średnio 38,2 tys. zł netto obrotów z metra kwadratowego powierzchni handlowej. Według zapewnień prezesa firmy, takie wyniki zostały osiągnięte dzięki przywiązywaniu dużej wagi do obsługi klienta i rozsądnym cenom.

 Sieć posiada obecnie pięć sklepów o powierzchni handlowej od 130 do 503 m kw. Najlepsze wyniki udaje się uzyskać w placówce o powierzchni niespełna 300 mkw., w miejscowości z 6,5 tys. osób. W ubiegłym roku obroty netto w tej placówce to 48,8 tys. m kw. z metra kwadratowego przy asortymencie na poziomie 18 tys. pozycji.

Inne sklepy również notują bardzo dobre wyniki: 40,95 tys. zł netto z m kw. w placówce o powierzchni 230 m kw. (wieś z 2 tys. mieszkańców), 36,54 tys. zł w sklepie o pow. 120 m kw. w miasteczku z 28 tys. mieszkańców (dwie ulice dalej działa kolejny sklep sieci, który przejmuje część jego klientów).

Jak zapewnia Wojciech Śliwa, prezes sieci delikatesów Paleo, takie wyniki udaje się uzyskać dzięki odpowiedniemu podejściu do klienta. - Nasze sklepy wyróżniają się sporą ilością pracowników - w pięciu sklepach oraz w zespole nimi zarządzającym pracuje w sumie 190 osób. Mają oni wręcz rozpieszczać naszych klientów: Pieczywo kroimy na życzenie, na niektórych sklepach posiadamy piły do kości i mięsa, wszystkie sklepy posiadają klimatyzację, reklamówki mimo, że ekologiczne - u nas są bezpłatne - podkreśla Wojciech Śliwa.

Bardzo ważna znaczenie odgrywa również polityka cenowa. Sklep nastawia się na sprzedaż dużej ilości towaru w rozsądnych cenach - Średnia marża netto jest niższa niż 20 proc. Ale nie sprzedajemy najtańszych win i najtańszego piwa - zastrzega Śliwa. - Bardzo mocne są działy artykułów świeżych, tak mięso i wędliny jak i warzywa i owoce . Niektóre nasze sklepy mają powyżej 20 proc. obrotu z mięsa i wędlin - głównie krojonych.

Delikatesy starają się również dostosować swoją ofertę do miejscowych potrzeb. Pod względem asortymentu różnice sięgają nawet 10 proc. Również działania marketingowe są dostosowane do konkretnej lokalizacji: - Jesteśmy małą siecią i do każdej placówki podchodzimy indywidualnie a tylko niektóre akcje gazetkowe, czy promocyjne są dla całej sieci globalne.

Więcej informacji na stronie www.dlahandlu.pl

Paleo postawi kolejne sklepy

Sprzedaż w delikatesach Paleo cały czas się zwiększa. Firma planuje budowę kolejnych sklepów.

 Zagrażają nam duże sieci - co parę miesięcy pojawiają się nowe szyldy i konkurenci na rynku . Na razie mamy przyrosty sprzedaży, chociaż ich wzrost nie jest już tak dynamiczny jak w poprzednich latach. Przyczyny mogą być złożone. Na razie też trudno jeszcze stwierdzić czy kryzys gospodarczy ma wpływ na prowadzoną przez nas działalność. Porównywanie marca tego roku z rokiem ubiegłym nie ma większego sensu, bo Wielkanoc przypadła w zupełnie innym terminie. Więcej będzie można stwierdzić po zamknięciu kwietnia i analizie czterech miesięcy tego roku - mówi Wojciech Śliwa.

Na razie delikatesy nie rezygnują ze swoich planów rozwoju. W bieżącym roku Paleo chciałoby powiększyć się o dwie nowe placówki. Firma ma już prawomocne pozwolenie na budowę zespołu obiektów na terenie Małopolski. Plany zakładają budowę obiektu o łącznej powierzchni 2,5 tys. mkw. na co składać się będzie sklep (890 mkw.) i magazyn logistyczny na potrzeby własne (500 mkw.) Reszta powierzchni przeznaczona będzie na wynajem. - Spowolnienie gospodarcze spowodowało radykalny spadek cen materiałów budowlanych , chcemy to wykorzystać , inwestując właśnie w budowę - zapewnia Wojciech Śliwa. - Mamy jeszcze jedną lokalizację na obiekt o powierzchni ponad 2 tys. mkw. i chcemy zrealizować tę inwestycję w najbliższym czasie o ile nie trafimy na tysiąc formalności urzędniczych. Najgorsze jest uzgadnianie wjazdów z dróg wojewódzkich czy krajowych, przebudowa skrzyżowań - narzeka nasz rozmówca.

Wraz z rozwojem placówek delikatesowych Paleo planuje rozwój pionu sprzedaży odzieży damskiej i dziewczęcej. - Działający od ponad dwóch lat butik Cleopatra zanotował wzrost obrotów sprzedaży rzędu 250 proc. Będziemy stawiać na rozwój tej branży - w planowanych obiektach przeznaczyliśmy 2 razy po 200 mkw. na tę działalność.

Więcej informacji na stronie www.dlahandlu.pl

Handlowcy nie zgłaszają problemów z przeterminowaną żywnością

Właściciele niewielkich sieci sklepów deklarują, że nie mają problemów z przeterminowaną żywnością.

 Przy obrotach jakie osiągamy w naszych sklepach problem przeterminowanych produktów nie istnieje. Statystycznie w okresie od 9 do 14 dni następuje całkowita rotacja towaru na półkach - informuje Wojciech Śliwa, prezes sieci Paleo. - Lepiej mniej zamówić i zaproponować klientowi zamiennik albo przeprosić, że czegoś nie ma niż handlować wątpliwymi jakościowo towarami - podkreśla Śliwa.

Podobnie sytuacja wygląda w Delikatesach K&M w Wesołej. - Produkty których nie udaje się sprzedać, to w sumie ułamek procenta sprzedawanego przez nas towaru - mówi Zdzisława Kalinowska, właścicielka firmy - Staramy się zamawiać odpowiednią ilość produktów i kontrolować to co znajduje się na półkach, aby nie było tam artykułów z przekroczonym terminem ważności - zaznacza.

Brak przeterminowanych produktów oznacza, że sklepy nie muszą wydawać pieniędzy na ich utylizację. - Nie mam towarów, które trzeba by utylizować; owszem są okrawki, okruszki, ścinki - ale to są towary handlowe które można przecenić i sprzedać - mówi Wojciech Śliwa. - Zdarza się mam pomagać naszym partnerom handlowym, którzy topią się w jakimś towarze. Wtedy znacznie przeceniamy towar informują jednocześnie o jego terminie przydatności. Niska cena jest wówczas zachętą, dla której przeciwwagę stanowi rzetelna informacja.

Więcej informacji na stronie www.dlahandlu.pl

Paleo szuka oszczędności na samochodach i telefonach

O tym czy spowolnienie gospodarcze dotknęło sieć delikatesów Paleo, będzie można powiedzieć na początku maja, po porównaniu sprzedaży z pierwszego kwartału z rokiem ubiegłym. Ale już od jakiegoś czasu firma stara się ograniczać koszty.

 W ubiegłym roku i na początku obecnego wymieniliśmy cały tabor samochodowy. Skorzystaliśmy z dużych upustów cenowych. Teraz nie mamy kłopotów z naprawami, wykonujemy jedynie bieżący serwis i przeglądy - mówi Wojciech Śliwa, prezes sieci Paleo.

Zaraz po tym jak kurs euro zaczął iść w górę, sieć zaopatrzyła się w urządzenia klimatyzacyjne do wszystkich sklepów. Udało się w ten sposób uniknąć znacznych podwyżek cen tych urządzeń. Firma zdecydowała się również na zmianę operatora telefonii komórkowej, dzięki czemu udało się znacznie obniżyć abonamenty i korzystać z bezpłatnych połączeń w ramach grupy abonamentowej.

- Zastanawiamy się też nad zmianą operatora energii elektrycznej, tylko wydaje mi się, że zmiany są kosmetyczne i panuje tutaj jakby zmowa. Jeżeli na jednym składniku jest taniej, to w następnej pozycji następuje wyrównanie ceny.

Paleo na razie nie przewiduje cięcia kosztów poprzez redukcję zatrudnienia. - Na dzień dzisiejszy nie mamy zamiaru nikogo zwalniać ani nie przedłużać umowy o pracę - podkreśla Śliwa. - Ale nie przyjmujemy też nowych pracowników.

  Więcej informacji na stronie www.dlahandlu.pl

Dobry początek roku pomimo kryzysu

Wielkość sprzedaży w sklepach Paleo w styczniu 2009 roku zwiększyła się o 8 proc. w zestawieniu z tym samym miesiącem ubiegłego roku. Analiza pierwszych sześciu tygodni tego roku wykazała wzrost obrotów o 6,5 proc. Właściciele zauważają jednak pewne zmiany dotyczące tego co i ile kupują klienci.

 Na razie dobrze sobie radzimy w tych ciężkich czasach, choć niektóre zachowania konsumentów świadczą o pewnych oszczędnościach. Stosunkowo słabo wypadł w tym roku tłusty czwartek. W porównaniu z rokiem ubiegłym odnotowaliśmy spadek sprzedaży pączków o około 340 sztuk, przy sprzedaży na poziomie 20 tys. sztuk, w pięciu sklepach sieci - mówi Wojciech Śliwa, prezes sieci delikatesów Paleo. - Nie najlepiej wyglądała również sprzedaż w Walentynki. Wpływ na to mogła mieć śnieżna pogoda, albo to, że święto wypadło akurat w sobotę. A w soboty królują galerie handlowe i hipermarkety, bo sucho, ciepło i komfortowo - uważa prezes.

Nasz rozmówca zwraca również uwagę na przekserowanie zakupów pewnych grup asortymentowych. - Ze względu na wzrost kursu euro ceny pomarańczy i mandarynek zwiększyły się o 100 proc., w porównaniu do najniższych cen w tym sezonie. Przełożyło się to na większą sprzedaż polskich jabłek i większe zainteresowanie tańszymi warzywami krajowej produkcji.

Prezes zauważa, że klienci przejawiają obecnie większy patriotyzm podczas robienia zakupów. - Preferowane są mocne, polskie marki. Dla klienta ważne jest, że produkty są krajowego pochodzenia i ich kupowanie ma przełożenie na zatrudnienie w polskich przedsiębiorstwach. Dawniej nie zwracano na to uwagi, podobnie jak na ekologiczność opakowań.

Z jego relacji wynika, że w segmencie wędlin dla klienta najważniejsza znaczenie ma obecnie cena, choć w pewnej mierze przywiązują oni również wagę do jakości kupowanych produktów. - W słodyczach jest stagnacja. W grupie takich produktów jak kawa i herbata klienci wybierają dobre jakościowo produkty o znanych markach, takich jak Nescafe czy Jacobs albo te z niską ceną - opisuje. - Alkohole nigdy nie były preferowaną grupą towarową w naszych sklepach: króluje Wyborowa i Bols, a z piwa - Tyskie . Wina są rozproszone w gustach , numer jeden to Sophia.

- W nabiale pojawił się nowy gracz: Miller. Na razie klienci są na etapie degustowania tych produktów, a w naszych hurtowniach jest mały wybór asortymentu. Ale myślę, że może on sporo namieszać. Zaletą jest rozsądna cena, minusem - nazwa i opakowanie kojarzące się z Niemcami - ocenia.

- Spośród artykułów chemicznych klienci wybierają albo produkty markowe - przoduje Henkel z dobrymi promocjami i znakomitymi produktami, albo dawno oswojone brandy, takie jak Ludwik czy krem Nivea. Rynek jest poukładany i tylko wielkość reklamy ma wpływ na sprzedaż.

Więcej informacji na stronie www.dlahandlu.pl

Piwo jako uzupełninie asortymentu

 

Polityka sieci sklepów Paleo zakłada, że sklepy mają służyć przede wszystkim zaopatrzeniu lodówki rodziny, piwo jest jedynie dodatkiem, a nie artykułem podstawowym. Dlatego w skepach sieci napój ten nie jest szczególnie promowany. Zgodnie z danymi za marzec, w sklepach Paleo sprzedaż piwa wynosiła tylko 2,08 proc. obrotu sklepu, a wygenerowana marża z tej sprzedaży to 1,4 proc. całej marży sklepowej.

 Piwo jest u nas dyskryminowane a i producenci też specjalnie na razie się nie wysilają i praktycznie poza naszymi ruchami marketingowymi nic się nie dzieje . Zwiększyła się tylko ilość ekspozycji paletowych ale to jest związane z zwiększeniem ilości towaru na sklepie w razie gwałtownego wzrostu temeratury - mówi Wojciech Śliwa, prezes sieci Paleo.

Zwiększona sprzedaż piwa rozpoczyna się wraz z wyraźnym ociepleniem, gdy temperatura wzrasta powyżej 20 stopni i utrzymuje się do wieczora. Najlepiej sprzedają się szeroko promowane marki. - Numer jeden to piwo Tyskie , potem długo, długo nic i może Żywiec a następnie Okocim , ale tutaj tylko Harnaś a reszta to promile procentów - opisuje prezes. Według niego bezpośredni wpływ na sprzedaż wprowadzanych przez producentów nowości ma reklama, zwłaszcza reklama telewizyjna. - Sprzedaż wzrasta wtedy nawet o 300-400 proc. w zależności od pogody - podkreśla.

Wraz z nadejściem cieplejszych dni w sklepach Paleo wzrasta również wyraźnie sprzedaż asortymentu grillowego: kiełbasy, białej kiełbasy, karkówki, nóżek i skrzydełek drobiowych, boczków, bekonów a także zestawów grillowych różnego asortymentu.

Więcej informacji na stronie www.dlahandlu.pl

Konsumenci kupują jabłka zamiast cytrusów

 W styczniu wzrost sprzedaży w pięciu sklepach należących do tej sieci wyniósł około 8 proc. w skali rocznej. Wzrost obrotów za pierwsze cztery miesiące wyniósł 4 proc. w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku. Po niezbyt obfitych Walentynkach i Dniu Kobiet przyszedł czas na Święta Wielkanocne. Niestety koszyki klientów wypełniły się produktami o niższych cenach. Zauważalnie zmniejszyła się ilość sprzedawanych produktów luksusowych, które są zastępowane towarami tańszymi, o niższej jakości - informuje Wojciech Śliwa, prezes sieci Paleo.Według niego ta tendencja szczególnie uwidacznia się w przypadku produktów świeżych - zmniejsza się sprzedaż cytrusów na rzecz jabłek. Również w przypadku wędlin klienci sugerują się przede wszystkim ich ceną a nie jakością.Więcej informacji na stronie www.dlahandlu.pl

Ile naprawdę kosztuje terminal

Prowizje za transakcje bezgotówkowe są tak wysokie, że niekiedy zjadają zysk detalisty. Jednak nie rezygnujmy zbyt pochopnie z terminala, bo taka decyzja może sklep słono kosztować. Możliwość płacenia kartą działa dziś na klientów jak magnes. Zwłaszcza na tych, którzy robią duże zakupy.O opłatach związanych z transakcjami bezgotówkowymi zrobiło się głośno 2 lata temu, gdy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zakwestionował wysokość tzw. opłaty interchange pobieranej przez banki za transakcje bezgotówkowe. Urząd stwierdził, że banki zawiązały zmowę i chciał je ukarać wielomilionowymi karami. Zażądał też obniżenia opłat. Innego zdania był Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który pod koniec 2008 roku uznał, że banki – emitenci kart – mają prawo do pobierania wysokich prowizji. Dla targanego kryzysem finansowym sektora bankowego to dobra wiadomość, dla tysięcy właścicieli niewielkich sklepów – niekoniecznie. Wielu drobnych detalistów na terminal po prostu nie stać, bo opłaty z nim związane pozbawiłyby ich i tak lichego zysku. Tymczasem coraz więcej klientów chce robić zakupy w sklepach, które przyjmują „plastikowe” pieniądze. Lider nie musi, reszta takOpłaty ponoszone przez sklep i związane z obsługą transakcji bezgotówkowych są ustalane indywidualnie i zależą głównie od wysokości obrotów placówki, a także od jej lokalizacji oraz liczby klientów. W przypadku sklepów małych i średniej wielkości, prowizje wynoszą średnio 2 proc. wartości transakcji. Ale trzeba również uwzględnić koszty dzierżawy urządzenia i połączeń telefonicznych. Wychodzi więc na to, że za transakcje bezgotówkowe sklep musi sporo zapłacić. Właśnie z powodu wysokich opłat hard-dyskonty z reguły nie obsługują kart. Nie można nimi płacić m.in. w Biedronce, która mimo tej niedogodności od kilku lat zajmuje pozycję lidera handlu detalicznego.– Większość sklepów musi akceptować karty – uważa Wojciech Śliwa, prezes Paleo, które prowadzi 5 placówek na terenie Małopolski. Każdą wyposażono w cztery terminale. – Obsługa kart jest droga, ale nie opłaca się z niej rezygnować. Zbyt wielu klientów chce bowiem robić zakupy w sklepie, w którym można posługiwać się kartą. Poza tym, praktyka pokazuje, że osoba płacąca kartą kupuje więcej. Dzięki terminalom, rośnie wartość koszyka – uzasadnia mój rozmówca. W Paleo koszty związane z obsługą kart wynoszą miesięcznie około 4000 zł na jeden sklep. – W czasach, gdy detaliści oglądają każdą złotówkę, zanim ją wydadzą, to poważna kwota. Za te pieniądze moglibyśmy zatrudnić dwóch dodatkowych pracowników – kwituje przedstawiciel Paleo.Okazuje się, że gdy klient płaci kartą za zakupy o wartości poniżej 5 zł, sklep dopłaca do transakcji, bo prowizja pobierana przez centrum rozliczeniowe zjada i zysk, i marżę. Detalista wychodzi na swoje dopiero wówczas, gdy w koszyku znajdują się towary powyżej 10 zł.Jeśli na transakcje elektroniczne przypada mniej niż 5000 zł miesięcznego obrotu placówki, to lepiej z terminala zrezygnować, bo wówczas urządzenie pożera cały zysk. Nic zatem dziwnego, że na wprowadzenie kart nie decyduje się większość małych wiejskich sklepików. Być może ta sytuacja się zmieni wraz z upowszechnianiem się usługi cash-back (możliwość wypłaty gotówki przy okazji płacenia kartą). Na wsiach, gdzie znajduje się mało bankomatów, klienci mogą uznać taką możliwość za bardzo wygodną.Więcej informacji na stronie wiadomoscihandlowe.pl

III 24 Godzinny Maraton Pływacki

Jako jeden ze sponsorów chielibyśmy serdecznie zaprosić Państwa na 24-godzinny maraton pływacki, który odbędzie się w dniach 21-22 lutego 2009r. w Kazimierskim Ośrodku Sportowym. Impreza rozpocznie się w sobote o godz. 12. Zapraszamy wszystkich chętnych do wzięcia udziału, oraz do kibicowania. Podczas maratonu czekają na Państwa różne atrakcje. Więcej informacji znajduje się na stronie internetowej http://www.kazimierzakos.pl/ m9.jpg

Przyznali Certyfikaty dla Solidnych Firm w Świętokrzyskiem

 

Fot www.echodnia.eu W poniedziałek w Urzędzie Wojewódzkim odbył się po raz siódmy finał regionalny programu gospodarczo-konsumenckiego Solidna Firma dla województwa świętokrzyskiego, na którym przedstawiono laureatów kolejnej edycji.Wszystkie informacje gospodarcze z regionu w nowym serwisie STREFA BIZNESU
W poniedziałek w Urzędzie Wojewódzkim odbył się po raz siódmy finał regionalny programu gospodarczo-konsumenckiego Solidna Firma dla województwa świętokrzyskiego, na którym przedstawiono laureatów kolejnej edycji.Wszystkie informacje gospodarcze z regionu w nowym serwisie STREFA BIZNESU

Piotr Kossakowski, sekretarz kapituły programu, podkreślił rangę tegorocznych wyróżnień i fakt, że niełatwo być solidną i rzetelną firmą w trudnym obecnie okresie kryzysu gospodarczego. W tym roku gratulacje, życzenia i certyfikaty z rąk wicewojewody Piotra Żołądka i członka kapituły Eugenii Tymienieckiej odebrali: Europejskie Centrum Pomocy Poszkodowanym Sp. z o.o. ze Starachowic, Firma Handlowo-Usługowa Sprzętkom ze Staszowa, Paleo-3 z Kazimierzy Wielkiej, PPUH Perfopol Sp. z o.o. ze Starachowic, Pretorius Sp. z o.o. z Kielc, Targi Kielce Sp. z o.o. z Kielc, Zakład Armatury Chemar Sp. z o.o. z Kielc, Zakłady Mechaniczne Bifamet Sp. z o.o. z Jędrzejowa.

Program Solidna Firma wspiera i promuje uczciwe firmy, zarazem poddając je weryfikacji i tworząc bazę godnych zaufania przedsiębiorstw. Corocznie nagradza certyfikatami Solidna Firma, potwierdzającymi wiarygodność firmy jako rzetelnego płatnika.Tekst: Marzena SMORĘDA, www.echodnia.eu

czytaj więcej na

Nagrodzone świętokrzyskie przedsiębiorstwa

Fot.Paweł Małecki AG

Europejskie Centrum Pomocy Poszkodowanym ze Starachowic, firmy Sprzętkom Krzysztof Seweryn ze Staszowa, Paleo-3 Katarzyna Śliwa z Kazimierzy Wielkiej, Perfopol ze Starachowic, Zakłady Mechaniczne Bifamet z Jędrzejowa oraz Targi Kielce, Pretorius i Chemar z Kielc otrzymały certyfikaty “Solidna Firma 2008″.

czytaj więcej na

Różnorodny asortyment to podstawa

Nowe Brzesko i Proszowice nieopodal Krakowa. Maleńkie, nieco zaspane miasteczka, liczące po kilka, najwyżej kilkanaście tysięcy mieszkańców, na pierwszy rzut oka nie robią wrażenia zasobnych. A w samych ich centrach Delikatesy oferujące niezwykle bogaty wybór towarów. Czy to wystarczy, aby zapewnić sklepom sukces?

1200 klientów dziennie

Delikatesy położone są w samym centrum, przy głównej szosie łączącej Kraków z Sandomierzem. Na powierzchni zaledwie 230 mkw. zgromadzono aż 17 000 produktów. Niestety, daje się to odczuć – przy większej liczbie klientów, w sklepie robi się ciasno. Jednak takie bogactwo asortymentu przynosi oczekiwane przez właścicieli efekty. Placówka cieszy się w miasteczku sporą popularnością, której nie podważyło uruchomienie przed kilkoma miesiącami, w odległości kilkuset metrów, konkurencyjnego marketu.Mimo bardzo skromnej liczby miejsc parkingowych, sklep odwiedzają nie tylko mieszkańcy Nowego Brzeska, ale i okolicznych wiosek. (…)Sklep odwiedza dziennie około 1200 klientów, zaś w soboty 1400. Liczby te oznaczają, że przeciętny mieszkaniec Nowego Brzeska bywa w Delikatesach dwa razy w tygodniu. – Podobnie jak inne placówki Paleo, również my samodzielnie decydujemy jakie produkty będziemy zamawiać – kontynuuje Mirosław Czyżowski. – Centralnie mamy ustalane jedynie dostawy tych artykułów, które znajdują się w ofercie gazetkowej.W rezultacie, sklep w Nowym Brzesku przyjmuje nawet do 15 dostaw dziennie. Zorganizowany jest dosyć tradycyjnie, z tym tylko, że stoisko z wędlinami mieści się nie pod tylną ścianą sali sprzedaży, jak to bywa zazwyczaj, ale po lewej stronie. Jest zresztą skromne, bowiem nie ma w ofercie mięsa, a jedynie wędliny i trochę drobiu. Mirosław Czyżowski informuje, że być może wkrótce się to zmieni, gdyż właściciele przymierzają się do poszerzenia oferty.Delikatesowość znaczy dostępność

W nieco większych Proszowiacach mieści się kolejny sklep sieci Paleo. Licząca niespełna 300 mkw. powierzchni sprzedaży, placówka położona jest w samym centrum, tuż obok dużego marketu z meblami, wyposażeniem wnętrz, narzędziami, farbami itp. Oba sklepy mieszczą się pod jednym dachem i z jednego do drugiego można przejść bez wychodzenia na zewnątrz. Gdy dodamy do tego pobliską aptekę i inne małe sklepiki różnych branż, otrzymamy coś na kształt centrum handlowego z wygodnym parkingiem na kilkanaście samochodów. Wśród klientów dominują rodziny, niewiele jest młodzieży szkolnej. – Dewizę stanowi przede wszystkim dostępność produktów w dobrej cenie, jakości i czasie. Na tym polega nasza „delikatesowość” – mówi Grzegorz Wilk, kierownik proszowickiego Paleo.Zasady działania sklepu są podobne jak w Nowym Brzesku. Wybór oferty, poza tą z gazetek promocyjnych, należy do kierownika. Tu także nie działa jeszcze stoisko mięsne z prawdziwego zdarzenia, gdyż nie ma ku temu warunków. Konieczna byłaby daleko idąca przebudowa.Szeroki, liczący około 18 000 pozycji, asortyment obejmuje także wyroby regionalne. W Proszowicach ogromnym wzięciem cieszą się produkty lokalnej firmy cukierniczej B&G, w tym przede wszystkim lody. Nie Algida, Zielona Budka, czy Koral dominują w zamrażalnikach, ale właśnie lody B&G. Jednak w całości asortymentu, jak w większości sklepów spożywczych, najwięcej jest produktów wielkich dostawców – reklama, głównie telewizyjna, robi swoje i te artykuły sprzedają się najlepiej.Market w Proszowicach, podobnie jak ten w Nowym Brzesku, robi dobre wrażenie. Sądząc po liczbie klientów spotkanych na sali sprzedaży, nie jest to tylko moja opinia. Odwiedziłem placówkę w środku tygodnia, w godzinach przedpołudniowych, do Bożego Narodzenia było jeszcze trochę czasu, a ludzi w sklepie mnóstwo. Oto co może uczynić bogactwo oferty handlowej.

czytaj więcej

Światło robi swoje

Tu nie ma mowy o gospodarskich, „niezapowiedzianych” wizytach z czasów PRL-u. Nasze pojawienie się w sklepach zgłoszonych do konkursu Market Roku 2009 naprawdę stanowi zaskoczenie dla właścicieli czy kierowników. Tak też było w przypadku delikatesów Paleo przy ul. Asnyka w Wieliczce. Dzięki temu, mogliśmy zobaczyć jak placówka wygląda na co dzień, a nie od święta.

Przedstawiciele Paleo zgłosili do konkursu wszystkie swoje sklepy i nie mogli pogodzić się z faktem, że odwiedziliśmy tylko jeden z nich. Dyrektor handlowy małopolskiej sieci nie dawał jednak za wygraną i w końcu namówił nas, by jeszcze raz przyjechać do Wieliczki. Nie przewidział jednak, że stawimy się tam w momencie dostawy towaru. To najlepszy dowód na to, że „Wiadomości Handlowe” działają z zaskoczenia. Nie zapowiadamy naszych wizyt, tak by każdy mógł się do nich przygotować, ustawić towary pod linijkę, wyprasować fartuchy…Gdyby nie feralne zatowarowanie w godzinach szczytu, Paleo przy Asnyka byłoby placówką niemal wzorcową – taką, jak znacznie mniejszy sklep należący do tej sieci, który odwiedziliśmy kilka tygodni wcześniej, i gdzie panował idealny wręcz porządek. Pierwsze nie najlepsze wrażenie nie przesłoniło nam jednak tego, co wydaje się mocną stroną placówki. Chociaż znaczna część personelu ustawiała towar na regałach, klienci nie musieli czekać. Zarówno na stoisku warzywnym, jak i w innych częściach sklepu pracownicy służyli pomocą: ważyli i pakowali towar, udzielali porad. Wszystkie stoiska z ladą (np. mięsne czy alkoholowe) działały bez zakłóceń.Dwa wejścia

Na korzyść Paleo przemawia to, że klienci, których przychodzi tu około 2000 dziennie, mają do dyspozycji dwa wejścia po dwóch przeciwległych stronach hali. Podobne rozwiązanie rzadko spotyka się w placówkach detalicznych, a jednak bardzo ułatwia klientom życie. Zwłaszcza, że przy każdym z wejść znajdują się kasy. Powierzchnia sali sprzedaży to 490 mkw., na półkach znajduje się 22 000 artykułów, średnia wartość koszyka zakupów sięga 28 zł. Placówka ma w ofercie produkty zarówno z najwyższej, jak i z niższej półki. Wprawdzie niektóre towary wystawione są obok regałów, ale ulokowano je tak, by nie zakłócały głównych ciągów komunikacyjnych. Jest to zresztą obrazek coraz częściej spotykany w handlu detalicznym. Sklep jest czysty, a lady, półki czy lodówki wyglądają estetycznie. Duże odstępy pomiędzy regałami ułatwiają robienie zakupów. To charakterystyczne dla delikatesów. Znaczna część sali sprzedaży jest przeszklona, co w połączeniu z lampami sufitowymi daje komfort w postaci znakomitego oświetlenia.

czytaj więcej

XVII Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy

 

Ponieważ nasza firma od dawna wspomaga działalność charytatywną postanowiliśmy się przyłączyć do tak wspaniałej inicjatywy i dołączyliśmy się do sponsorów impręzy w Wieliczce. orkiestra-sw-pomocy.jpg

Wholesalers’ knowledge and ethics

A conscientious approach to customer services is the abiding rule in our network. The customer must feel good when visiting us, he must not have to wait to be served, he must be pampered – said Wojciech Śliwa, chairman of Polska Sieć Handlowa Paleo.

- What are the origins of the Paleo network? How long has it been on the market?- The network has been in existence since 2002, when we opened the first shop. Earlier I ran a shop as a partner in a company. I have been carrying on private economic activity since 1983 – first it was confectionary, then a bakery, then trading. The Paleo network is wholly a family business – the owners are myself, my wife and my daughter.- How many shops does the chain have at present?- Currently there are five shops, four of which are in Małopolska: two in Wieliczka, one in Nowe Brzesko and one in Proszowice. Our biggest one – about 500 m2 of sales space – is located in Kazimierza Wielka in Świętokrzyskie province.- Do your development plans entail an increased number of outlets?- We have no aspirations to be a big network, on the other hand we want the existing shops to develop. We also intend to open new outlets – we hope to open our next big store in 2008. The plans assume the opening of one new store a year. Our projects in this respect concerning this year and the next are already worked out in detail. We are moving towards relatively big outlets in small towns. We intend to concentrate on premises of up to 400 m2 in sales space (600-700 m2 with backroom and storage facilities), due to the additional requirements which the WOH Act (Large Format Stores Act) creates for the bigger shops.- So the network is developing – does that mean that the situation of small Polish retail chains is good?- It’s increasdingly difficult. In the small shops’ segment competition has come from western retail chains. That is a relatively new phenomenon – the entry of the western big guns into places that don’t even have town charters. The expansion of western networks is most dynamic and here they are seeking fresh opportunities. To some extent it is because of the WOH Act which, in impeding the construction of big new shops, is channelling the big chains into smaller scale developments.- How are the consolidation trends which are significantly changing the picture of Polish trade, perceived from the perspective of the Paleo network?- It must be stressed that various solutions nestle under the concept of consolidation – retail chains are linking up, retailers are being taken over by big distribution firms or wholesalers are opening their own shops. This latter trend cannot be wholly called ethical – wholesalers acquire their knowledge of the market through their retail customers and exploit it, thereby setting themselves up in competition with them. They locate their shops where their customers achieved good results. If the tendency to combine the retail and wholesale sectors assumes such a guise, it could be dangerous for retail. On the other hand, we are looking at situations where strong retail networks are thinking of themselves and setting up warehouses. Having the guarantee of demand for large quantities of goods, they try to set up in their own storage and logistical bases, and thereby generate wholesale turnover for their own profit.

czytaj więcej

http://www.detaldzisiaj.com.pl/

W Paleo wiedzą po co są takie konkursy

Posiadam bardzo dobry sklep, to dlaczego mam się nim nie pochwalić, dlaczego nie spróbować sił w uczciwej rywalizacji z podobnymi placówkami z innych części Polski? Nie ryzykuję nic, nic mnie to nie kosztuje, a mogę tylko zyskać i wiele się nauczyć – z takiego słusznego założenia wychodzą detaliści z sieci Paleo, działającej w Małopolsce i na ziemi świętokrzyskiej. Leszek Popiołek (na zdjęciu), dyrektor handlowy Paleo, jest do tego stopnia przekonany o sile placówek, którymi zarządza, że zgłosił do konkursu Market Roku 2009 wszystkie pięć sklepów.

Odwiedziliśmy jeden z nich – w Wieliczce przy ul. Sienkiewicza. To jedna z tych placówek, których nie powinno się oceniać na podstawie wyglądu zewnętrznego. Budynek przypomina szkołę podstawową i, gdyby nie umieszczone tuż pod dachem logo, trudno byłoby domyślić się, że działa tu sklep. I to bardzo dobry.Po wejściu do środka moją uwagę zwróciła, poruszająca się między regałami w dość szybkim tempie, grupa ekspedientek w niebieskich fartuchach, których – jak na średniej wielkości punkt (130 mkw.) – było wyjątkowo dużo. Początkowo myślałem, że przedstawiciele Paleo dowiedzieli się „swoimi kanałami” o planowanej wizycie tajemniczego gościa z „Wiadomości Handlowych” i skierowali do pracy jednocześnie dwie zmiany. Dopiero późniejsza rozmowa z dyrektorem handlowym przekonała mnie, że moje pojawienie się było dla nich kompletnym zaskoczeniem. Co do liczby ekspedientek, usłyszałem następujące wytłumaczenie: – Pracowników jest na hali sprzedaży dokładnie tyle, ile trzeba. Ani za dużo, ani za mało. Ponieważ jednak inne sklepy oszczędzają często na personelu i zamiast dwóch albo trzech, obsadzają jedną ekspedientkę, dlatego można odnieść wrażenie, że u nas jest nadmiar ludzi. Zresztą kwestie dotyczące liczby pracowników w sklepie dokładnie regulują przepisy. Jeśli ktoś chce je omijać, to jego sprawa, my nie chcemy – mówi Leszek Popiołek, dyrektor handlowy Paleo. …

czytaj więcej

Detaliści mają głos

Wypowiedź Macieja Pajora, kierownik sklepu Paleo w Wieliczce

 

 

 

 

czytaj więcej na

Leki i farmaceutyki powinny być wyeksponowane na osobnym stojaku, w miarę możliwości przy kasie lub w jej pobliżu. Leki bez recepty można podzielić na kilka grup: przeciwbólowe, np. Apap, Ibuprom, Panadol, Nurofen, przeziębieniowe, np. Polopiryna, Aspiryna, Cholinex, Strepsils oraz pozostałe jak np. Manti, Rennie czy Aviomarin. Właśnie na takie grupy podzielone są farmaceutyki na stojaku w naszym sklepie. Ten naturalny podział ułatwia klientowi i sprzedawcy lepszą identyfikację. Leki przeciwbólowe sprzedają się w miarę na jednakowym poziomie przez cały rok, natomiast leki przeziębieniowe nasilają swój popyt w okresie jesienno-zimowo-wiosennym. To powoduje konieczność wyeksponowania ich w bardziej widocznym miejscu, czyli na wysokości oczu klienta, co właśnie czynimy. W pozostałym okresie w tym miejscu wyeksponowane są leki przeciwbólowe, które – jak nadmieniłem – sprzedają się dość regularnie przez cały sezon. Koniecznym jest, aby znane i sprawdzone przez klientów marki leków znajdowały się w ciągłej sprzedaży. Ważne jest także, by wprowadzać nowości, które poparte są reklamą TV. Od dłuższego czasu sprzedaż leków w naszym sklepie notuje ciągły wzrost. Klienci są natomiast zadowoleni z możliwości zakupu wraz z artykułami spożywczymi podstawowych leków.

 


Paleo – delikatesy z Małopolski

 

Sieć małych centrów handlowych „zaleje” Małopolskę. Sprawcą tej powodzi nie będą bynajmniej Szwedzi tylko Wojciech Śliwa – właściciel sieci Paleo.

 

Pierwsze zdjęcie w albumie rodzinnym małopolskiej sieci Paleo datowane jest na 1983 r. Jej założycielem jest Wojciech Śliwa. Gdy go odwiedziliśmy, zdradził nam, że właśnie wdraża system zarządzania, którym chce spiąć wszystkie swoje placówki. Oprócz tego snuje plany rozbudowy sieci, lecz – co ciekawe

czytaj więcej na

Sytuacja w handlu - Nie składają broni

Wojciech Śliwa, prezes Polskiej Sieci Handlowej Paleo:

- To jest pusta ustawa, pozostawiająca duże pole dla dowolnej interpretacji urzędników. Na pewno nie powstrzyma ekspansji sieci zachodnich, może za to uderzyć w małe obiekty handlowe, właśnie ze względu na skierowanie aktywności sieci zachodnich na sektor mniejszych sklepów. Jak dotychczas, takie działania nie są podejmowane na dużą skalę, ale podejrzewam, że tego typu inicjatyw będziemy mieli coraz więcej. Oczywiście nie będzie to korzystna sytuacja dla właścicieli pojedynczych obiektów i niewielkich sieci handlowych. Ustawa ta, wbrew deklarowanym intencjom, może uderzyć w polskie sieci handlowe.

czytaj więcej na www.detaldzisiaj.com.pl

http://www.detaldzisiaj.com.pl/static/000006/000015/011345.asp

Dowartościowani pracownicy pracują lepiej

Pensje pracowników Paleo nie odbiegają od standardu dla branży, ale opieka socjalna jest tu na poziomie dużego, szanującego się, międzynarodowego koncernu. To przynosi firmie korzyści.

Pod szyldem Paleo działa 5 sklepów, z których 3 należą do Wojciecha Śliwy, zaś po jednym mają jego żona i córka.Docelowo będzie działać 10 placówek. Żadnych projektów franczyzowych właściciel na razie nie przewiduje, bo założenie jest takie, by sieć Paleo rozwijała się samodzielnie. W tym celu Śliwa zakupił już działki pod budowę kolejnych obiektów. Na każdej z nich stanie sklep, lokale magazynowe i parking dla klientów. Firma działa na terenie woj. małopolskiego i świętokrzyskiego, a odległość między najbardziej odległymi placówkami wynosi 70 kilometrów. Paleo musi na co dzień konkurować z takimi potentatami, jak: Biedronka, Lidl, Lewiatan, Avita, Plus Discount, Kefirek, Tesco, Carrefour czy Delikatesy Centrum. Poprzeczka zawieszona jest więc wysoko.

czytaj więcej na

Przechowywanie starych paragonów

jeszcze długo będzie zmorą detalistów

Papierzyska, które ważą kilka ton

Wojciech Śliwa, właściciel pięciu sklepów Paleo z Małopolski, działalność handlową prowadzi od kilkunastu lat. Przez ten czas nagromadziło się wiele dokumentów, których nie wolno wyrzucić. To ułożone w porządku kopie faktur, dokumenty ZUS­‑owskie, umowy pracowników, a także rolki z zapisami transakcji z ostatnich sześciu lat. Archiwum zajmuje już 400 mkw. Śliwa trzyma rolki w skrzynkach, w których były sprowadzane mandarynki z Włoch. Opracował już nawet system, jak je upychać, by zmieściło się jak najwięcej. Skrzynek jest już kilkaset, ważą kilka ton…

czytaj więcej na

Zarobisz więcej, gdy lepiej poznasz klientów

Jak zdobyć lojalnych klientów i zwiększyć sprzedaż? – takie pytanie nieustannie stawia przed sobą każdy kupiec. Uniwersalnej recepty nie ma. Wielu cennych wskazówek może jednak dostarczyć psychologia zachowań konsumenckich, często niedoceniana przez właścicieli sklepów.

Wyjątkowe traktowanie klientów to źródło sukcesu także dla wielu sklepów z mniejszych miejscowości. Im również nie straszne są supermarkety czy dyskonty – np. Polska Sieć Handlowa Paleo, która działa w Małopolsce, nie tylko nie boi się konkurencji, ale może ją nawet uczyć efektywności. – Przeciętne obroty naszych sklepów z metra kwadratowego znacząco przekraczają wyniki tak znanych sieci, jak Alma, E.Leclerc czy Polomarket, nie mówiąc już o Tesco czy Carrefourze (według rankingu efektywności sieci handlowych opublikowanego przez GfK Polonia – przyp. red.). Nasza najsłabsza placówka uzyskała w 2007 roku obrót przekraczający 29 000 zł/mkw., a najlepsza aż 38 700 zł – chwali się Wojciech Śliwa, współwłaściciel sieci.

czytaj więcej na

Tagi: